"Kocham Cię życie, ach życie kocham Cię nad życie"
Słowa jakże dobrze nam znane. Może powtarzane często a może ileż to razy w natłoku obowiązków, w zmęczeniu, pędzie, ciągłym typowo polskim narzekaniu (a bo to tamto, najlepiej żeby niebo było różowe, a słońce świeciło nawet w nocy) zapominane i pomijane. Wtedy trach! Choroba Twoja, bliskiego, czy śmierć a Ty sobie przypominasz: życie.
Życie nie kiedyś, nie za rok, za dwa. Teraz żyjesz. Tu i teraz.
Dziś trochę o działaniu.
Nie musisz mieć fajerwerków, tylko dobrych dni, świetnych widoków zza okna, imprezy od rana do rana. Nie musisz mieć wszystkich i wszystkiego by żyć. Z chwilą narodzin dostałeś duży potencjał, niezależnie od tego kim jesteś czy jaki jesteś. Dostałeś jedno życie. Nie marnuj go!
A jednym z zasadniczych powodów tego tekstu jest długotrwale (a nie spontaniczna potrzeba jak to zwykle czynię) poczucie (milion razy przemyślane w różnych miejscach, sytuacjach) zmarnowania części życia na własne życzenie.
Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia, czyli realizuje. Marzenia to wyzwania. Dlatego krok po kroku, zmobilizowani, zdeterminowani powinniśmy je realizować. Najgorsza w życiu jest bierność.
Postawiłam ostatnio przed sobą duże wyzwanie. Dla siebie. Pokonanie własnych słabości fizycznych a zwłaszcza psychicznych może przerażać. Przeraża. Jednak jedno wiem. Czasami człowiek nie potrafi zrealizować siebie, ponieważ pokonuje go strach przed samym sobą. Konsekwentnie krok po kroku, wiem, że tego dokonam. Wiem, bo wierzę w siebie. A wiara w siebie to największa siła człowieka.
Życie mija dla wielu z nas, ponieważ dawno już zmiażdżeni kolejnymi porażkami w naszym życiu przestaliśmy wierzyć...w siebie. Czas uwierzyć w siebie. Czas, by żyć. Dla siebie.
Tak wielu ludzi dziś nie może zmienić swojego życia, ponieważ walczy o nie. My zdrowi, pełni siły jednak je przegrywamy. Przegrywamy bo wychodzimy na życiowe boisko bez wiary w siebie.
Ludzie biegają maratony w koszulach "biegnę dla Wojtka, bo on nie może a ja mogę"*. Wspaniała idea. Jednak jest wielu takich zdrowych Wojtków, którzy mogliby biec dla siebie. Biec** w życiu i je wygrywać, jednak przegrywają... nie wierzą w siebie.
Ostatnio (dodam anegdotę) miało padać, a był to bardzo ważny dzień dla mojej przyjaciółki, powiedziałam jej i gorąco uwierzyłam, że zaświeci słońce ..... Świeciło piękne słońce a ja przede wszystkim zrozumiałam, że należy wierzyć w siebie i swój czas. Bo w życiu możemy dokonać wszystkiego. Nawet sprawić, że świeci słońce :) Na wszystko przyjedzie swoja pora. A na to co zależy od Nas trzeba solidnie zapracować! :D
* imię przypadkowe
**bieg jako metafora czasu i naszych działań w życiu i czasie jaki nam dano
